Człowiek uczy się przez całe życie. W dobie internetu i Facebooka lekcje przychodzą czasem mimowolnie i pomagają odkryć wcześniej nieznane. Tak było w jedną z wrześniowych sobót, gdy na profilu bratowej męża zobaczyłam bułeczki a tuż przy nich opis wychwalający prostotę ich przygotowania i zalety smakowe. Jak się okazało owe bułeczki to proziaki (nie mylić z Prozac'iem:) - pieczywo pochodzące z Podkarpacia.
Długo nie minęło, gdy przeprowadziłam z mamą mą rodzoną rozmowę zapytując jak to się stało, że mama - pochodząca z Krosna, notabene na Podkarpaciu - nigdy nie robiła takich proziaków w naszym domu tu na Dolnym Śląsku! Rodzicielka ma zasłaniała się tym, że w dzieciństwie jej mama tak często to robiła, że zwyczajnie jej się to przejadło, a potem i zapomniało!
Niezrażona jednak tą historią rodzinną postanowiłam proziaki wykonać i... skradły nasze serca! Rzeczywiście prostota ich wykonana i doskonały smak są wystarczającymi powodami do rozACHowania i rozOCHowania się, co też czynię tu: och! ach! och! ach!
Leo, zmagający się w zeszłym tygodniu z zapaleniem dziąseł i aftami w buzi, nie mógł właściwie nic jeść poza Danio i budyniem, bo tak bolała go cała buzia. Jednak gdy w sobotę zrobiłam proziaki, a jego jama ustna zagoiła się na tyle, że ból był mniejszy, pochłonął ich niewiarygodną ilość. Podobnie i w niedzielę... Rosołek został zdetronizowany przez siedem bułeczek rodem z Podkarpacia...
A oto jak wykonać to proste jak drut pieczywo:
500 g mąki pszennej
400 g kefiru / maślanki / kwaśnego mleka
1 pełna łyżeczka sody
1 płaska łyżeczka soli
• Wszystkie składniki zagnieść razem. Ciasto odstawić na 20 minut.
• Ciasto rozwałkować na grubość około 1 cm. Wycinać kółka lub - jak doradziła mi mama - kroić nożem na prostokąty.
• Wycięte formy układać na rozgrzanej suchej (tak! bez grama tłuszczu!) patelni i smażyć do zarumienienia z dwóch stron.
• Można zajadać na słodko, słono, kwaśno... i na sucho. Najlepsze są świeżutkie, ale i następnego dnia będą pyszne!
Kto żyw niech zatem wyciąga patelnię, zagniata ciasto i delektuje się domowym pieczywem! A potem podzielcie się swoimi odczuciami... Szczególnie czekam na wiadomości od czytelników z Podkarpacia hihi. Buziaki!

