No i mamy piąteczek! Bardzo lubię:)
Mama podzieliła się dziś ze mną kupionymi na lokalnym targu jagodami.
Wystarczyło dodać kefir, cukier puder i zmiksować. No i mamy koktajl jagodowy!
Ach jaki to wspaniały moment, gdy kolor biały w mig zmienia się w głęboko fioletowy.
Lecę delektować się jagodowym smakiem, a Wam życzę wspaniałego weekendu!
piątek, 27 czerwca 2014
środa, 25 czerwca 2014
Marży tysiąc procent mówimy stanowcze "nie"
Pogoda za oknem nietęga. Moje miasto od wczoraj spowite mgłą i chmurą, z których regularnie bryzga ulewa. Jakoś tak jesiennie się zrobiło w tym czerwcu. I wczoraj właśnie podczas takiej oto ulewy dane mi było trafić do drogerii... po pieluchy. Jak mus to mus!:) Nie spodziewałam się jednak, że jesienna aura tak szybko skieruje moje myśli ku... Bożemu Narodzeniu. Patrzę jednak, a tu karton z papierami - wzory zimowe, świąteczne (!). Patrzę i nie dowierzam: cena 0,49 zł za rolkę 200x70. I choć od jakiegoś czasu lubuję się w klasycznym szarym papierze jako doskonałej bazie do pakowania upominków, pomyślałam: czemu nie? Wybrałam pięć najmniej stricte świątecznych wzorów (choinki i Mikołaje odpadają:), za które w sumie zapłaciłam... 2,45 zł (!) W sezonie za jedną rolkę zapłaciłabym pewnie dziesięciokrotność dzisiejszej ceny. I jak tu nie brać? Jak nie kupować? Przecież postać w kąciku może. Nikomu nie zawadzi. A zysk jaki! No tak... zapytacie pewnie: a ile z tych oszczędności trafiło na konto?:) Oj tam, w szczegóły nie wchodźmy. Grunt, że otwierając szeroko oczy można czasem ukręcić łeb "zdzieraczom sezonowym". Przy okazji pochwalę się taśmami dekoracyjnymi, które niedawno udało mi się upolować na Tchibo.pl - 50% rabatu i dostawa gratis. Da się? Da się!
Jakie macie doświadczenia z kupowaniem okazyjnie rzeczy sezonowych poza sezonem?
Buziaki i... biegnijcie szybko do Rossmanna:) [i to nie jest artykuł sponsorowany:]
Jakie macie doświadczenia z kupowaniem okazyjnie rzeczy sezonowych poza sezonem?
Buziaki i... biegnijcie szybko do Rossmanna:) [i to nie jest artykuł sponsorowany:]
I nawet ciasteczka korzenne się pojawiły:)
wtorek, 24 czerwca 2014
Sznurkowy bakcyl
Oj, nie nie! Co to to nie ja. Sznurkowego bakcyla nie połknęłam, bo aż tak zdolna to nie jestem (manualnie w sensie:). Mam za to bardzo zdolne osoby w rodzinie! I oto jedna z nich - bratowa męża mego, uraczyła mnie częścią swojej pasji. Tak, to właśnie ona złapała sznurkowego bakcyla. Plecie, że słuchać nie można hihi. No... słuchać to nie, ale patrzeć...! Zapewniam Was, jest na co! Misternie tworzone koszyczki na 'przyda się' lub 'to muszę mieć zawsze pod ręką' są rewelacyjne. Do tego dywaniki, podkładki, kubkowe kamizelki, serca itd. Swoją twórczość ukrywa pod raczkującą, aczkolwiek zdaną na sukces (!), marką BACILLO.
I taki oto jeden sznurkowy koszyczek dostałam w prezencie (dziękuję!!!). Zastanawiam się co do niego włożyć, bo "metka" tak ładnie wygląda, że żal wyrzucać:)
Jeżeli macie ochotę obdarować bliską osobę czymś wyjątkowym zachęcam - złapcie sznurkowego bakcyla! Blog Bacillo | Bacillo na Dawandzie | Bacillo na Facebooku
A teraz... podziwiajcie! :-) I może podpowiecie co można trzymać w takim cacku?
I taki oto jeden sznurkowy koszyczek dostałam w prezencie (dziękuję!!!). Zastanawiam się co do niego włożyć, bo "metka" tak ładnie wygląda, że żal wyrzucać:)
Jeżeli macie ochotę obdarować bliską osobę czymś wyjątkowym zachęcam - złapcie sznurkowego bakcyla! Blog Bacillo | Bacillo na Dawandzie | Bacillo na Facebooku
A teraz... podziwiajcie! :-) I może podpowiecie co można trzymać w takim cacku?
wtorek, 17 czerwca 2014
Wąsata Wish Lista
Ostatnio bratowa znalazła na Vinted botki z wąsem i mówi: - Zobacz co znalazłam, takie w Twoim stylu:)
Nie mogłam więc nie pokazać Wam dzisiejszej Westwingowej akcji, gdzie wąsów od groma. Wpisuję je zatem na moją listę życzeń, bo przecież urodziny już za półtora miesiąca :P
Nie mogłam więc nie pokazać Wam dzisiejszej Westwingowej akcji, gdzie wąsów od groma. Wpisuję je zatem na moją listę życzeń, bo przecież urodziny już za półtora miesiąca :P
Puszka jest idealna! Kolor żółty pojawił się skromnie w sypialni naszego dwulatka więc myślę sobie, że ostatecznie trafiłaby pewnie tam ukrywając zwierzątka z Arki Noego:) Sklep Tu
Zdecydowanie wolę czarną siostrę prezentowaną wyżej, ale tej też niczego nie brak:) Sklep Tu
Jesteśmy tuż przed remontem kuchni. Myślę sobie, że takie magnesy wyglądałyby wspaniale na czarnej magnetyczno-kredowej ścianie:) Sklep Tu
Moje umiłowanie do kalendarzy miałoby swój upust w takim oto prostym rozwiązaniu:) Sklep Tu
No i są jeszcze dwie nie-wąsiaste rzeczy w dzisiejszej kampanii, które wpadły mi w oko.
Co myślicie o wąsach? Macie ich dość? Za dużo ich wszędzie? Czy wręcz przeciwnie? Z chęcią byście je przygarnęli? Ja tam jestem za drugą opcją, z jednym wielkim wyjątkiem: wąsy tak, ale nie na twarzy mojego R. :)
poniedziałek, 16 czerwca 2014
MEGA Festiwalowe Przeżycia
Czerwiec. Miesiąc obfitujący w różnej maści festiwale. Wybrałam ten, który poza warstwą artystyczną, niósł za sobą również wkład w duchowy rozwój.
FESTIWAL NADZIEI w Warszawie
Odbył się w miniony weekend, i choć z racji sporej odległości (mieszkam czterysta kilometrów od stolicy) mogłam być tylko w sobotę, powiem krótko: MEGA!:) Nie no... tak krótko to się nie da;)
Byłam odpowiedzialna za organizację dojazdu dla około stu osób z okolic mojego miasta na to wydarzenie. Rozmowy z firmami przewozowymi, adrenalina związana z tym, czy wszystko pójdzie dobrze... No ale chyba poszło. Dotarliśmy bezpiecznie na miejsce i choć temperatura powietrza spadła znacznie od zeszłotygodniowych upałów i dawał się nieco we znaki chłodny podmuch wiatru, to temperatura emocji i atmosfera na stadionie Pepsi Arena była gorąca.
Wciąż mam ochotę nadużywać słowa MEGA, bo wszystko właśnie takie było:)
Począwszy od supportu Małego TGD - dzieciaków śpiewających piosenkę rozpisaną na głosy jak profesjonalny, dorosły chór... MEGA!
Po nich chór TRZECIA GODZINA DNIA ze swoją nową piosenką napisaną specjalnie na Festiwal pt. Nadzieja. W utworze zakochałam się już kilka dni przed słuchając premiery na You Tube. Wam też polecam:) MEGA!
Ciary, gdy NATALIA NIEMEN zaśpiewała pierwsze dźwięki 'Dziwny Jest Ten Świat'. Do tej pory uważałam, że nikt poza Czesławem Niemenem nie powinien śpiewać tego utworu, ale zmieniam zdanie i powiem: nikt kto nazywa się inaczej niż Niemen nie powinien śpiewać tego utworu:) Potem, bardzo spójna z poprzednią, piosenka 'Niebo', no... MEGA!
Był jeszcze koncert Dennis'a Agajnian'a, który odstawił MEGA solówkę na gitarze, i koncert Tommy Coomes Band śpiewających MEGA standardy muzyki worship.
Jednak momentem, który określam bezwzględnie mianem MEGA MEGA MEGA była chwila w której tysiące ludzi odpowiedziało na zaproszenie do powierzenia swojego życia Jezusowi! Franklin Graham miał krótkie przesłanie mówiące o prawdzie Ewangelii. I nie zrozumcie mnie źle. Tu nie chodzi o zmianę wyznania, kościoła itd. Chodzi o relację z Jezusem, z którym życie jest pełne nadziei. Gdy widziałam tysiące ludzi wychodzących na murawę zwyczajnie się poryczałam. To był MEGA WZRUSZAJĄCY MOMENT!
A uwieńczeniem całego sobotniego programu był koncert światowej gwiazdy muzyki worship Michael'a W. Smith'a.
Oprócz największych hitów jak Open The Eyes, Draw Me Close, Breathe usłyszeliśmy też dwie piosenki z nowego albumu. Jednak myślę, że zarówno dla mnie jak i dla Michael'a MEGA chwila to ta, gdy tłum nieprzerwanie śpiewał acapella refren Agnus Dei:
Holy holy are You Lord God almighty
Worthy is the Lamb, worthy is the Lamb...
Zaszklone oczy Michael'a i wspaniała atmosfera uwielbienia pozostaną na długo w mojej pamięci.
FESTIWAL NADZIEI w Warszawie
Odbył się w miniony weekend, i choć z racji sporej odległości (mieszkam czterysta kilometrów od stolicy) mogłam być tylko w sobotę, powiem krótko: MEGA!:) Nie no... tak krótko to się nie da;)
Byłam odpowiedzialna za organizację dojazdu dla około stu osób z okolic mojego miasta na to wydarzenie. Rozmowy z firmami przewozowymi, adrenalina związana z tym, czy wszystko pójdzie dobrze... No ale chyba poszło. Dotarliśmy bezpiecznie na miejsce i choć temperatura powietrza spadła znacznie od zeszłotygodniowych upałów i dawał się nieco we znaki chłodny podmuch wiatru, to temperatura emocji i atmosfera na stadionie Pepsi Arena była gorąca.
Wciąż mam ochotę nadużywać słowa MEGA, bo wszystko właśnie takie było:)
Począwszy od supportu Małego TGD - dzieciaków śpiewających piosenkę rozpisaną na głosy jak profesjonalny, dorosły chór... MEGA!
Po nich chór TRZECIA GODZINA DNIA ze swoją nową piosenką napisaną specjalnie na Festiwal pt. Nadzieja. W utworze zakochałam się już kilka dni przed słuchając premiery na You Tube. Wam też polecam:) MEGA!
Ciary, gdy NATALIA NIEMEN zaśpiewała pierwsze dźwięki 'Dziwny Jest Ten Świat'. Do tej pory uważałam, że nikt poza Czesławem Niemenem nie powinien śpiewać tego utworu, ale zmieniam zdanie i powiem: nikt kto nazywa się inaczej niż Niemen nie powinien śpiewać tego utworu:) Potem, bardzo spójna z poprzednią, piosenka 'Niebo', no... MEGA!
Był jeszcze koncert Dennis'a Agajnian'a, który odstawił MEGA solówkę na gitarze, i koncert Tommy Coomes Band śpiewających MEGA standardy muzyki worship.
Jednak momentem, który określam bezwzględnie mianem MEGA MEGA MEGA była chwila w której tysiące ludzi odpowiedziało na zaproszenie do powierzenia swojego życia Jezusowi! Franklin Graham miał krótkie przesłanie mówiące o prawdzie Ewangelii. I nie zrozumcie mnie źle. Tu nie chodzi o zmianę wyznania, kościoła itd. Chodzi o relację z Jezusem, z którym życie jest pełne nadziei. Gdy widziałam tysiące ludzi wychodzących na murawę zwyczajnie się poryczałam. To był MEGA WZRUSZAJĄCY MOMENT!
Oprócz największych hitów jak Open The Eyes, Draw Me Close, Breathe usłyszeliśmy też dwie piosenki z nowego albumu. Jednak myślę, że zarówno dla mnie jak i dla Michael'a MEGA chwila to ta, gdy tłum nieprzerwanie śpiewał acapella refren Agnus Dei:
Holy holy are You Lord God almighty
Worthy is the Lamb, worthy is the Lamb...
Zaszklone oczy Michael'a i wspaniała atmosfera uwielbienia pozostaną na długo w mojej pamięci.
A tu jeszcze dowód, że byliśmy, widzieliśmy, przeżyliśmy:)
wtorek, 27 maja 2014
Codzienne świętowanie Dnia Mamy
Mamy miały dzień mam:) Ot taka przewrotność słowna, a prosto z mostu mówiąc: wczoraj miałyśmy nasze święto! Mój niespełna dwulatek nie obdarował mnie zegarkiem, torebką, biżuterią, nawet kwiatami czy bombonierką. Obdarował mnie za to tymi bezcennymi drobiazgami, którymi co rano cieszy moje serce. Leniwym przeciąganiem się w łóżeczku, gdy tato chwilę po szóstej budzi go jak co dzień, bo już za chwilę trzeba przecież wyjść z domu! Mając jeszcze zamknięte oczy nasz Leo przeciąga się zwykle i z szelmowskim uśmiechem daje znać, że już dawno słyszy nawoływania ze świata już obudzonych:) Wczoraj również obdarował mnie tym łobuzerskim uśmiechem. Powrót po pracy i znów okrzyk radości na widok wchodzącej do domu mamy. Dobry humor, nastrój zabawy, optymizm, uśmiech bijący od tego małego człowieka to najlepszy prezent jaki może dać, nie tylko w Dzień Matki. Wieczorem pizza z przyjaciółmi, którzy właśnie wpadli na chwilę z Londynu. Wspólny spacer, szaleństwo, zachwycanie się każdą przejeżdżającą obok ciężarówką i motorem, łobuzowanie w restauracji, czwarta kupa w pieluszce (!) Za takie PREZENTY można oddać wiele. Żadna materialna rzecz nie jest ich w stanie przebić. Nie zrozumie tego nikt kto nie rodził (no, poza kochającymi ojcami:). Bo docenienie zwykłej radosnej codzienności z osobą, która przewróciła życie do góry nogami przychodzi dopiero, gdy pojawia się ona po drugiej stronie brzucha. Dlatego DOCENIAM, CIESZĘ SIĘ, DZIĘKUJĘ... ZA KAŻDY DZIEŃ! x
No i jest!
V.I.P.
Pierwsza koparka
Ty sobie mamo mów, a ja i tak zrobię swoje
Bezcenny uśmiech
A ja rosnę i rosnę i rosnę
Wygłupy na bieszczadzkim szlaku
Poszukiwacz skarbów
<3
Nie lubię selfie
Małżeństwo już zaaranżowane.
Mała polsko-latynoska piękność rośnie w brzuszku i tylko czekać ich wesela:)
wtorek, 20 maja 2014
Zrobić Coś Dla Drugiego Człowieka
To nie tak, że jestem jakąś mega aktywistką skandującą głośno i regularnie 'Uwolnić więźniów politycznych' czy ściągających T-shirt w geście solidarności z prześladowanymi. Ostatnio jednak moją uwagę zwróciły doniesienia medialne o Sudance, która zdecydowała powierzyć swoje życie Jezusowi, wyrzekając się wcześniej wyznawanej miłości do Allaha. Za ten czyn w swojej ojczyźnie została skazana na śmierć. Jej historię możecie przeczytać tutaj. Amnesty International zachęca do pisania apeli do władz Sudanu o wstrzymanie egzekucji. Meriam ma małe dziecko i obecnie jest w ciąży (!).
Wiele już w mediach powiedziano o porwaniu blisko trzystu młodych Nigeryjek prosto ze szkoły. Słucham przekazów, które mówią o motywach porywaczy, ale różnica kulturowa chyba nigdy nie pozwoli mi do końca ich zrozumieć... Znam kilku Nigeryjczyków - chrześcijan i trudno mi uwierzyć w to, że one same lub ich dzieci są porywane ze względu na wiarę. Dlatego stanowczo dołączam do apelu #BringBackOurGirls
Aktualne wiadomości z Nigerii znajdują się na stronie organizacji Open Doors wspierającej prześladowanych chrześcijan. Na tej samej stronie znaleźć można zachętę do bycia aktywnym Możesz napisać list do tych, którzy cierpią z powodu wiary.
Dziś też w Gazecie Wyborczej przeczytałam kawałek raportu o pracy w fabrykach w Bangladeszu... tych, które szyją ubrania dla polskich marek. Ubrania grubymi nićmi szyte to powalający materiał o warunkach pracy i płacy młodych ludzi.
Wiem, że znajdą się ludzie, którzy w takich działaniach apelujących o zmianę sytuacji ludzi wyzyskiwanych czy prześladowanych nie widzą najmniejszego sensu. Uważają bowiem, że akcje tego typu nic nie zmienią. Myślę sobie jednak jak strasznym byłby nasz świat, gdyby ludzie nie odzywali się głośno w sprawach mogących zaważyć na życiu drugiego człowieka. Gdybyśmy po cichu dawali przyzwolenie na mordy, bezkarność, przemoc, wykorzystywanie? Czasem tak niewiele znaczy tak wiele...
Wiele już w mediach powiedziano o porwaniu blisko trzystu młodych Nigeryjek prosto ze szkoły. Słucham przekazów, które mówią o motywach porywaczy, ale różnica kulturowa chyba nigdy nie pozwoli mi do końca ich zrozumieć... Znam kilku Nigeryjczyków - chrześcijan i trudno mi uwierzyć w to, że one same lub ich dzieci są porywane ze względu na wiarę. Dlatego stanowczo dołączam do apelu #BringBackOurGirls
Dziś też w Gazecie Wyborczej przeczytałam kawałek raportu o pracy w fabrykach w Bangladeszu... tych, które szyją ubrania dla polskich marek. Ubrania grubymi nićmi szyte to powalający materiał o warunkach pracy i płacy młodych ludzi.
Wiem, że znajdą się ludzie, którzy w takich działaniach apelujących o zmianę sytuacji ludzi wyzyskiwanych czy prześladowanych nie widzą najmniejszego sensu. Uważają bowiem, że akcje tego typu nic nie zmienią. Myślę sobie jednak jak strasznym byłby nasz świat, gdyby ludzie nie odzywali się głośno w sprawach mogących zaważyć na życiu drugiego człowieka. Gdybyśmy po cichu dawali przyzwolenie na mordy, bezkarność, przemoc, wykorzystywanie? Czasem tak niewiele znaczy tak wiele...
czwartek, 15 maja 2014
Mała Rzecz A Cieszy
To niepojęte, ale kawałek materiału może cieszyć! I to jak! Fanki ciuchów, zakupoholiczki i temu podobne istoty znają pewnie to uczucie. Nie o nową sukienkę jednak chodzi w moim przypadku. Otóż dziś dotarła do mnie przesyłka z Lubelszczyzny. Szczególna przesyłka... z odręcznym napisem MADE WITH LOVE
Po otworzeniu opakowania w mych rękach znalazł się szyty na zamówienie OBRUS W CHEVRON'OWY WZÓR. Chciałam wprowadzić trochę letniego nastroju do naszego salonu, bo dziś przecież Zimna Zośka i od jutra w pogodzie musi być już tylko lepiej, prawda? Zatem ŻÓŁTY - kolor słońca, optymizmu i uśmiechu zagościł na stole w salonie. Cieszy moje oko i nastraja pozytywnie.
Dzięki wielkie Klaudynie z Karmelowej Komody. Dziękuję Ci ogromnie kochana za to, że podjęłaś się wyzwania, a wszystkich zapraszam do tego szczególnego miejsca, gdzie znajdziecie m.in. wyjątkowe poszewki na poduszki.
Yellow Power!:)
Po otworzeniu opakowania w mych rękach znalazł się szyty na zamówienie OBRUS W CHEVRON'OWY WZÓR. Chciałam wprowadzić trochę letniego nastroju do naszego salonu, bo dziś przecież Zimna Zośka i od jutra w pogodzie musi być już tylko lepiej, prawda? Zatem ŻÓŁTY - kolor słońca, optymizmu i uśmiechu zagościł na stole w salonie. Cieszy moje oko i nastraja pozytywnie.
Dzięki wielkie Klaudynie z Karmelowej Komody. Dziękuję Ci ogromnie kochana za to, że podjęłaś się wyzwania, a wszystkich zapraszam do tego szczególnego miejsca, gdzie znajdziecie m.in. wyjątkowe poszewki na poduszki.
Yellow Power!:)
czwartek, 8 maja 2014
You Look So Much Better When You Smile
Uffff... Współpracownik podchodzi do mojego biurka. Jeszcze nie zdążył nic powiedzieć, a ja miłym tonem pytam: - Słucham, w czym mogę Ci pomóc?:) Roześmiał się i mówi: - Aj Marta, Ty to się ciągle uśmiechasz:) Kamień spadł mi z serca. Od jakiegoś czasu borykałam się bowiem wewnętrznie z kilkoma uwagami zasłyszanymi od bliskich mi osób. Że ja taka poważna. Że może się na nich gniewam. Że może jestem zła. Że coś mnie trapi. A ja wcale nie, broń Boże! Zwykle jednak, gdy jestem na czymś skupiona, skoncentrowana lub zestresowana na mojej twarzy może się pojawić ten kamienny wyraz, który wprowadza otoczenie w konsternację. Też tak macie?
Zatem postanowiłam popracować nad sobą. Pierwszym krokiem było odświeżenie sobie piosenki Kirka Franklina pod jakże wymownym tytułem I SMILE (Uśmiecham się). Ten prosty teledysk zawsze nastraja mnie pozytywnie. Co więcej - nasz Leo, gdy tylko usłyszał pierwsze dźwięki, z zaciekawieniem patrzył na uśmiechnięte buzie i z uśmiechem kołysał się w rytm muzyki. Bezcenne.
Żeby jednak praca nad sobą nie skończyła się prędzej niż zaczęła, uraczyłam się prostym napisem w ramce. To cytat z powyższej piosenki: Wyglądasz lepiej, gdy się uśmiechasz. Przechodzę obok niej każdego dnia po kilka razy i patrząc na nią nie mogę się nie uśmiechnąć. Polecam każdemu! Uśmiechajcie się!
Zatem postanowiłam popracować nad sobą. Pierwszym krokiem było odświeżenie sobie piosenki Kirka Franklina pod jakże wymownym tytułem I SMILE (Uśmiecham się). Ten prosty teledysk zawsze nastraja mnie pozytywnie. Co więcej - nasz Leo, gdy tylko usłyszał pierwsze dźwięki, z zaciekawieniem patrzył na uśmiechnięte buzie i z uśmiechem kołysał się w rytm muzyki. Bezcenne.
Żeby jednak praca nad sobą nie skończyła się prędzej niż zaczęła, uraczyłam się prostym napisem w ramce. To cytat z powyższej piosenki: Wyglądasz lepiej, gdy się uśmiechasz. Przechodzę obok niej każdego dnia po kilka razy i patrząc na nią nie mogę się nie uśmiechnąć. Polecam każdemu! Uśmiechajcie się!
piątek, 4 kwietnia 2014
Celebrowanie piątku
Nie wiem jak u Was, ale w naszym słowniku nie znajdziecie PIĄTKU. Jest za to... PIĄTECZEK! Gdy tylko wypowiemy to słowo na naszych ustach (moich i mego Poślubionego) pojawia się szeroki uśmiech. Wiemy bowiem dokładnie co słowo to oznacza dla nas: rodzinny relaks po tygodniu pracy, wspólne gotowanie czegoś smakowitego, szczególny czas zabaw z naszym małym łobuzem, cieszenie się sobą nawzajem. Zatem dziś uśmiecham się szeroko, bo oto mamy PIĄTECZEK!
Choć Wielkanoc za pasem chcę z Wami podzielić się pomysłem, który zaświtał w mej głowie w Wigilię Bożego Narodzenia. Podczas wspólnego lepienia wigilijnych pierogów zadałam sobie pytanie:
- A dlaczego taki szczególny czas mieć tylko raz w roku? Przecież wspólne gotowanie i wspólne jedzenie to domena nie tylko włoskiej rodziny wielopokoleniowej. Zróbmy coś jako rodzina, by takich momentów w Nowym Roku 2014 było więcej!
Zakończył się pierwszy kwartał roku. Mogę zatem obwieścić z czystym sumieniem, że jak do tej pory, realizujemy rodzinne postanowienie noworoczne w każdy ostatni piątek miesiąca spotykając się u mojej mamy na PIEROGOWYM PIĄT(ecz)KU! Wyszukuję nowe pomysły w blogowym kulinarnym świecie na farsze. Wspólnie eksperymentujemy (choć część rodziny zdecydowanie woli klasykę:), lepimy, maluchy zajadają się, a my po sytym obiedzie siedzimy i zwyczajnie rozmawiamy, śmiejemy się, celebrujemy rodzinny czas. I choć w komplecie nie jesteśmy (jeden z moich braci od jakiegoś czasu dołączył do polskiej emigracji na Wyspach) to uwielbiam moment podczas rozmowy na Skype, gdy mogę go trochę poszczuć widokiem talerza pełnego domowych pierogów:)
Myślę sobie, że takie celebrowanie wspólnego rodzinnego czasu to w dzisiejszym zabieganym świecie coś cennego. Myślę sobie, że mój syn będzie wspominał, że od małego w każdy ostatni piątek miesiąca zajadał u Babci pyszne pierogi. A co wy myślicie? Jak celebrujecie wspólny czas z rodziną? Czy macie ustalony szczególny czas, czy idziecie na spontana? No i jeszcze jedno... jaki farsz na pierogi polecacie?:)
Farsz z sera białego, cebulki i szpinaku
Efekty naszego marcowego lepienia
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























