Uznaliśmy z R., tak na początek nowego sezonu, że dołożymy wszelkich starań, by co najmniej dwie soboty spędzić wyjazdowo, wycieczkowo, poznawczo. Nasze życie jest intensywne, pełne różnych odpowiedzialności, więc tym bardziej bezcenne są chwile, które spędzamy w rodzinnym gronie, z dzieciakami.
Nasz cykl Polska Jest Piękna vol. 2017 rozpoczęliśmy dziś od oddalonego o 70 km od naszego miejsca zamieszkania Muzeum Etnograficznego w Ochli k. Zielonej Góry. Ponieważ pogoda dziś wyjątkowo nas wszystkich rozpieściła (24 stopnie, słońce) ten dzień spędzony na powietrzu mógł być tylko przyjemnością. Taki też był.
Samo muzeum to głównie obiekty wiejskie, innymi słowy sporej wielkości skansen. Położone jest na obszarze 13 hektarów, ale spokojnie... nie musicie przemierzać takich dystansów. My, chcąc wykorzystać piękną pogodę, wybraliśmy opcję spacerową bez zwiedzania wnętrz chat (dwa bilety dla nas dorosłych po 2 zł, dzieci bezpłatnie). Jednak i w tym był element odkrywczy. Zaglądanie przez szybkę niejednokrotnie wprawiło nas w zdziwienie np. nad wysokością izb, a właściwie ich "niskością".
Dla mnie osobiście spacer ten miał też walor nostalgiczny. Wróciły
wspomnienia z dzieciństwa, gdy odwiedzałam babcię na Podkarpaciu. Tam,
obok murowanego domu zbudowanego przez moich dziadków w latach
sześćdziesiątych, stała zamieszkiwana przez nich wcześniej chata "z
bali". Wiele z obiektów w skansenie przypominało mi tamten budynek.
Jedyną różnicą był "kolor elewacji". W moich wspomnieniach pozostała
biało-czarna...
Dzieci wypatrzyły drewniane figury wśród których znalazła się m.in. szopka bożonarodzeniowa (nieuwieczniona na zdjęciu... Jezus nie miał głowy).
Przy głównej bramie muzeum znajduje się prywatne łowisko, gdzie można zjeść świeżą rybę. W weekendy można tam także kupić świeżo wędzone zdobycze wodne. Na własne oczy widzieliśmy jak Pan rąbał drewno i dokładał do wędzarni. Tym razem wybraliśmy wersję klasyczną, smażoną. Panierka na pstrągu nie wyglądała zbyt apetycznie, ale sama ryba obroniła się smakiem. Do tego promienie słońca grzejące w plecy, śpiew ptaków wokoło i to uczucie niespieszności...
Reasumując: spokój, powrót do przeszłości, lekcja historii, piękna pogoda - z czystym sumieniem polecamy to miejsce właśnie na takie piękne, wiosenno-letnie wypady. Spacer w skansenie może być świetną odskocznią od spaceru po odwiedzanych na co dzień uliczkach własnego miasta. A wy? Bywacie w takich miejscach?










